Świat pod Kyczerą

Międzynarodowy Festiwal Folklorystyczny Mniejszości Narodowych i Etnicznych „Świat pod Kyczerą”, największe w Polsce i Europie święto folkloru, po dwuletniej przerwie powrócił do Małopolski. Tegoroczna, dwunasta, edycja pod wieloma względami okazała się nowatorska.

Cykl kilkunastu koncertów na wielkiej i małej scenie poprzedziła, zorganizowana z inicjatywy dyrektora Łemkowskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Kyczera” z Legnicy, a zarazem dyrektora festiwalu, Jerzego Starzyńskiego, konferencja naukowa „Łemkowie – ostatni Mohikanie Europy?”. 23 i 24 czerwca w hotelu „Renesans” w Krynicy-Zdroju wystąpiło czterdziestu naukowców, animatorów kultury oraz przedstawicieli środowisk twórczych z Polski, Ukrainy i Słowacji, zajmujących się tematyką łemkoznawczą.
– Konferencja przerosła nasze oczekiwania. Wstępnie liczyliśmy na piętnaście referatów – mówi Jerzy Starzyński.
Wykładom, podzielonym na kilka paneli tematycznych, towarzyszyły dwie wystawy w hotelowym holu: „Łemkowie w powiecie Nowy Sącz 1945-47” oraz „Łemkowski strój ludowy”. Podczas konferencji mówiono m.in. o stanie majątkowym Kościoła prawosławnego na Łemkowszczyźnie przed akcją „Wisła” i obecnie (ks. dr Roman Dubec)  oraz o dwudziestu dwóch sezonach społecznej pracy  Stowarzyszenia „Magurycz” na cmentarzach południowo-wschodniej Polski (Szymon Modrzejewski).
Z myślą o festiwalu „Kyczera” wydała dwie cenne pozycje książkowe. Opatrzoną bogatą dokumentacją fotograficzną „Dolę Łemka” Michała Oleśniewicza, poety ludowego, muzyka i animatora kultury, opowieść o wysiedleniu i życiu na Ziemiach Zachodnich, i monumentalną, ponadpięćsetstronicową, publikację „Wesele łemkowskie – obrzęd a muzyka. Tradycja a współczesność” - plon wieloletniej pracy naukowej dr Bogumiły Tarasiewicz, znanej mezzosopranistki, muzykologa z Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Uczestnicy konferencji zgodnie orzekli, że obecne pokolenie Łemków nie jest bynajmniej ostatnim, korzystającym z wciąż żywej własnej kultury. 
Potwierdziły to kolejne dni festiwalu. Młodzi ludzie z zespołu Kyczera oraz ich goście z Brazylii, Indii, Serbii, Rosji, Ukrainy, Słowacji, Rumunii i Polski mieli wiele do zaoferowania. Szczególnego wymiaru występom dodały niezwykle efektowne prezentacje multimedialne, wykonane przez studio Andrzeja Polańskiego. Stare fotografie w sepii, wzory pisanek oraz współczesne zdjęcia z rozmachem wzbogacały każdą sceniczną opowieść.
Od trzynastu lat festiwal skutecznie przełamuje stereotypy i uprzedzenia rasowe, narodowościowe i wyznaniowe, uczy tolerancji.
Docenili to, obejmując w tym roku patronat honorowy nad imprezą, ministrowie spraw zagranicznych, kultury i dziedzictwa narodowego, edukacji narodowej i spraw wewnętrznych i administracji oraz marszałkowie województw małopolskiego i dolnośląskiego.
Po raz pierwszy „Świat pod Kyczerą” przekroczył granicę i „przyszedł” do Rusnaków, bo nazwa Łemkowie nigdy się nie przyjęła po słowackiej stronie.
W czasach monarchii austro-węgierskiej sąsiedzi odwiedzali się choćby przy okazji lokalnych kiermeszy. 28 czerwca występy zespołów ze świata mogli obejrzeć mieszkańcy Gerlachova, Snakova, Zlatego, Hrabskiego, Lukova i Czyrcza.
Na festiwalowych gości czekano w liczącym 590 mieszkańców Kurovie w preszowskim kraju. Rusini stanowią 85 procent miejscowej społeczności.
Przy drodze, kilkadziesiąt metrów od siebie, stoją tu trzy świątynie – grekokatolicka, prawosławna i rzymskokatolicka. Prawosławna cerkiew św. Łukasza, sąsiadująca ze starostwem, obecnie jest rozmalowywana. Prawosławni stanowią trzecią część mieszkańców wsi.
 – Od lat marzyliśmy, by „Świat pod Kyczerą” zagościł i u nas – mówi Maria Strickowa, starosta OBEC Kurov.
Kurov to również rodzinna wieś profesora Mykoły Muszynki, etnografa, założyciela miejscowego zespołu folklorystycznego „Kurovcan”, obchodzącego właśnie czterdziestolecie. „Kurovskie wesele”, wystawiane przez zespół, znawcy folkloru uważają za kanon.
Kilka lat temu dzięki profesorowi zespół zaprzyjaźnił się z „Kyczerą”, zaczął uczestniczyć w festiwalu. Na fotografiach wyeksponowanych w siedzibie zespołu-instytucji można było zobaczyć pierwsze przedstawienia „Kurovcana”. Obok, w starostwie, stare fotografie z życia kilku pokoleń mieszkańców Kurova. Przygotowano też tam rusińską izbę, wyposażoną w stare domowe sprzęty.
Pradziadowie Sylvestra Dorokhazego, kierownika artystycznego zespołu „Żatva” z miasta Kocur w Serbii przed 250 laty wywędrowali z okolic Preszowa do Baczki w Wojewodinie, współtworząc prężną społeczność Rusinów Baczwańskich. Ich potomkowie, około dwudziestu tysięcy, mówią podobnym językiem, a członkowie zespołu zawsze czują się dobrze na Słowacji.
Dyrektor Jerzy Starzyński na jeden dzień ceremonialnie oddał rządy nad festiwalem kurowczanom i barwny korowód przy dźwiękach kapeli Kurovcana i Kyczery wyruszył w kierunku położonego w zielonej dolinie za wsią amfiteatru. Po drodze miejscowe gospodynie w zagrodach częstowały słodkim ciastem, a na specjalnie przygotowanym straganie  maczanką – miejscowym specjałem, rodzajem gulaszu z grzybów i kapusty oraz przygotowanymi z trzynastu kilogramów mąki pierogami.
– Każdy przygotował się jak mógł na  podjęcie gości – podsumowała Jana Popovcowa, kierownik artystyczny „Kurovcana”. Koncert w Kurovie, w klimacie pikniku, na prawdziwie europejskim poziomie, obejrzało blisko pięć tysięcy widzów. 
Prezentujący niezwykle wysoki poziom artystyczny zespół Kozaków Kubańskich „Stanica” z Krasnodaru, odwiedził wcześniej Bartne. W cerkwi św.św. Kosmy i Damiana artyści wzięli udział w liturgii, a następnie, gościnnie przyjęci przez o. Mirosława Cidyło, dali występ w świetlicy. W Bartnem właśnie odbywał się cykl koncertów w ramach projektu „Powrót Bortniańskiego do Bartnego”. Niespodziewanie goście z Rosji mogli zatańczyć w rodzinnej wsi przodków wybitnego kompozytora muzyki cerkiewnej.
Część małopolsko-słowacka zakończyła się 29 lipca koncertem finałowym na krynickim deptaku. – Do zobaczenia za rok – mówił, wręczając zespołom pamiątkowe dyplomy wiceburmistrz Krynicy, dr Dariusz Reśko. W statucie Krynicy, miasta Nikifora, od lat istnieje zapis o ochronie dziedzictwa kulturowego Łemków. 
Po dniu przerwy, 1 lipca, na wrocławskim rynku rozpoczęła się dolnośląska część festiwalu. I znów barwny korowód, przemierzając ulice Starego Miasta, zapraszał publiczność pod scenę.
– Wrocław jest miastem tolerancji i nie dyskryminuje się tu mniejszości – mówili oglądający z zainteresowaniem występy mieszkańcy. Koncerty w Legnicy, Rudnej, Zamienicach i Chocianowie potwierdziły klasę festiwalu, organizowanego przez Łemków nie tylko dla Łemków.
Równolegle w siedzibie Kyczery, obok wystawy poświęconej łemkowskiemu strojowi ludowemu, pokazano inną - dokumentów i fotografii „Łemkowie w Legnickiem”. 
„Świat pod Kyczerą”, współorganizowany przez Legnickie Centrum Kultury, to także pochylenie się nad potrzebującymi wsparcia. Ostatniego dnia festiwalu zespoły wystąpiły w domach pomocy społecznej, stołówce charytatywnej, pogotowiu opiekuńczym.
Ten jedyny w swoim rodzaju festiwal zbiera liczną publiczność. Obydwie jego części, 31 koncertów w 38 miejscowościach, obejrzało około trzydziestu tysięcy widzów. 
 
Anna Rydzanicz
fot. Piotr Kuziak oraz autorka