W Bielance stanie cerkiew

4 września z błogosławieństwa arcybiskupa przemysko-nowosądeckiego Adama, po molebnu do Bogarodzicy, odprawionym przez biskupa gorlickiego Paisjusza w asyście duchownych dekanatu nowosądeckiego w cerkwi Opieki Bogarodzicy w Bielance, wyruszyła procesja do miejsca, gdzie w przyszłości stanie nowa cerkiew.

W ubiegłym roku zdecydowano, że świątynia, w której dotąd służyli prawosławni, rzymscy katolicy i grekokatolicy, stanie się własnością greckich katolików, prawosławni zaś – korzystając z państwowej dotacji – wybudują sobie nową świątynię. Władze gminy Gorlice tanio, z 80 proc. rabatem, sprzedały im działkę w centrum wsi, obok świetlicy wiejskiej i sklepu. Kilka dni przed uroczystościami stanął tam ośmioramienny krzyż.
Władyka Paisjusz, po poświęceniu krzyża, przekazał kropidło w ręce duchownych niosących posługę w cerkwi w Bielance – greckokatolickiego ks. Piotra Kaczmara z Łosia, rzymskokatolickiego ks. prałata Stefana Tabora z Szymbarku oraz o. Andrzeja Grycza, proboszcza prawosławnej parafii, który ze święconą wodą obszedł przyszłe cerkwisko.
W homilii władyka odniósł się do ewangelicznej przypowieści o trędowatym, który w ciężkiej chorobie nie zwątpił w Boga. Osamotnionemu pozostała modlitwa. – Bóg nigdy nas nie zostawia. Pamiętajmy, że po strasznej burzy wschodzi słońce – mówił gorlicki hierarcha o deszczowej pogodzie ostatnich dni. Odwołał się również do święta Zaśnięcia Przenajświętszej Bogarodzicy, proszącej o łaski u Zbawiciela, jak również do męczennika tej ziemi św. Maksyma Gorlickiego, jego posługi, od Poczajewskiej Ławry do śmierci na dziedzińcu gorlickiego sądu oraz świętych, którzy są zawsze z wiernymi.
Władyka w ubiegłym roku, podczas pielgrzymki do Poczajowa, do cudotwóczej ikony w ławrze przyłożył nową ikonę Bogarodzicy, a nastepnie podarował ją do mającej powstać cerkwi w Bielance. – Łemkowski naród kocha ławrę i Przeczystą, czczoną na Poczajowskiej Górze – powiedział władyka. W dniu poświęcenia placu biskup przekazał przyszłej cerkwi kolejne dary, w tym siedemdziesięciokilogramowy dzwon ze słynnej ludwisarni Felczyńskich, odlany ku czci św. Paisjusza Wieliczkowskiego, a podarowany hierarsze przez samego mistrza. Dzwon, ofiarowany mu w ubiegłym roku na czterdziestolecie urodzin, władyka Paisjusz przekazał do cerkwi w Kielcach.
– Kiedy Maksym niósł prawosławie, niósł taki krzyż, krzyż apostoła Andrzeja – Andryja Perwozwannoho – mówił, darując krzyż naprestolny proboszczowi Leszczyn, Kunkowej i Bielanki, o. Andrzejowi Gryczowi.
Hierarcha podziękował wójtowi gminy Gorlice, Ryszardowi Guzikowi, który obiecał parafian wspierać materiałami budowlanymi, mieszkańcom wsi, duchownym innych Kościołów, a także sołtysowi Bielanki, Julianowi Necio. Każdy z uczestników uroczystości na jej zakończenie całował krzyż i poruszał sercem dzwonu, którego dźwięk rozchodził się po zielonych jeszcze górach Beskidu.
Drewniana cerkiew z 1773 roku, jedna z najstarszych w regionie, w 1946 roku, podczas przesiedleń na Wschód, stanęła w ogniu, wznieconym od cerkiewnej świeczki. Na szczęście nie zniszczył on wnętrza i pięknego ikonostasu. Uszkodzony dach, prosty teraz w kształcie, pokryto gontem i tak odnowiona świątynia służyła do 1947 roku. Potem użytkowali ją rzymscy katolicy.
Najwcześniej, wiosną 1957 roku, wrócił Józef Czupik, rocznik 1922. – Krzyże leżały w rowach. Jedynie wysoka kopuła z dzwonnicą była na swoim miejscu – wspomina długoletni starosta cerkiewny, a do niedawna sołtys. – Wracało nas po dwoje, troje z rodziny, w sumie osiemnaście rodzin. Byli mieszkańcy stopniowo podnosili cerkiew z ruin. W 1959 roku rozpoczeli starania o przekazanie świątyni, wcześniej zwracając się do metropolii w Warszawie o reerygowanie parafii prawosławnej. Do parafii przystąpiło dwadzieścia rodzin, około osiemdziesięciu osób, bo osiedliły się tu dwie rodziny, wcześniej nie związane z Bielanką. Ostatecznie w 1966 roku władze zezwoliły na użytkowanie świątyni, zaznaczając, że prawo do współużytkowania mają również rzymscy katolicy. Formalnie pierwszym duchownym sprawującym posługę był o. Mikołaj Słokotowicz. Plebanię w czasie dziesięciu lat nieobecności wiernych rozebrano.
– Parafia jest mocna duchem – mówi Stefan Hładyk, parafianin, radny powiatu, prezes Zjednoczenia Łemków. W Bielance osiedlił się wraz z rodziną w 1988 roku. Jego rodzinne korzenie wywodzą się z pobliskiej Kunkowej. Z Bielanki pochodzi żona. – Kiedy wróciłem, parafia była liczniejsza niż dziś i młodsza – wspomina. – Odeszło jedno pokolenie, zaś młodzi wyjechali na uczelnie i w poszukiwaniu pracy. Z czworga naszych dzieci, dwóch synów opuściło Łemkowynę, a przecież chcieliśmy, aby potencjał duchowy i narodowy tu pozostał – wyznaje.
Dla Jarosława Trochanowskiego i jego rodziny cerkiew w Bielance od zawsze była ważnym miejscem. Kierownik Zespołu Pieśni i Tańca „Łemkowyna” wrócił w góry w końcu lat 60. Na tle pięknych polichromii cerkwi w Bielance fotografował się zespół przed tournee do Stanów Zjednoczonych i Kanady. – Chciałbym jeszcze ujrzeć na nowej cerkwi krzyż – uśmiecha się maestro Trochanowski.
Podobnie starosta cerkiewny. – Tyle przeżyłem, ale chciałbym jeszcze doczekać wyświęcenia nowej cerkiewki. Od powrotu z ziem zachodnich na cerkiewną górkę odeszło czterdzieści siedem osób – wyznaje Józef Czupik. Żonę pochował dwadzieścia jeden lat temu. W Bielance mieszkają syn i córka z rodzinami. Niedawno wnuczka brała ślub w cerkwi z Polakiem, który przyjął prawosławie. Młodzi pracują za granicą, ale budują dom w Bielance.
Dzisiejsza parafia liczy około trzydziestu osób z trzynastu domów.
– Prace najprawdopodobniej ruszą wiosną przyszłego roku – mówi o. Andrzej Grycz. – Ustawa o uregulowaniu własności świątyń łemkowskich przewiduje ekwiwalent, za który planujemy rozpocząć budowę, ale do tej pory nie został on jeszcze ustalony. Kontakty z parafią greckokatolicką są dobre. Do wyświęcenia nowej cerkwi będziemy mogli służyć w starej. W tym roku chcielibyśmy przygotować plac pod budowę, a wiosną zalać fundamenty i poświęcić kamień węgielny. Parafianie są bardzo zaangażowani, jestem więc przekonany, że jeśli Bóg pozwoli, szybko wybudujemy cerkiew.


Anna Rydzanicz

fot. autorka