Wieża Łemków

Łemkowskiej wieży Ługi i Brzozę w powiecie strzelecko-drezdeneckim dzielą dwadzieścia dwa kilometry, łączy osoba proboszcza obydwu parafii, o. Artura Grabana. Kiedy pojawił się z początkiem 1999 roku, nie tylko życie parafialne, ale i społeczno-kulturalne, nabrało tempa.

Wychowany w parafii św. Włodzimierza w Krynicy, syn łemkowskiego poety – Władysława Grabana, doskonale wczuł się w potrzeby i duchowe, i kulturalne lokalnej społeczności, której korzenie wywodzą się z Łemkowszczyzny. W 1947 roku na teren powiatu przesiedlono 1742 Łemków. Dziś rodzin, których rodzice lub dziadkowie znaleźli się tu w wyniku Akcji Wisła, jest około trzystu, czyli blisko tysiąc osób. – Postanowiłem zająć się kulturą łemkowską głównie po to, aby zintegrować młodzież, przyciągnąć ją do Cerkwi. Chciałem też stworzyć pomost międzypokoleniowy. Uprawianie poletka kulturalnego okazało się tyle trudne, co i wdzięczne. W  młodszym pokoleniu często nie mówiono po łemkowsku. Gotowość współpracy zarówno młodych, jak i najstarszych, cieszyła – mówi o. Artur Graban
Od początku zaczął pomagać organizatorom watry, doradzać Stowarzyszeniu Łemków, organizatorowi corocznych „Spotkań z Kulturą Łemkowską” w gorzowskim teatrze im. Juliusza Osterwy. Dzięki inicjatywie energicznego duchownego watra, dotąd jednodniowa impreza, rozpoczyna się już w piątkowe popołudnie koncertem adresowanym do młodzieży. Od lat w regionie postrzegana jest jako święto kultury łemkowskiej w biesiadnych, rodzinnych klimatach, w którym biorą udział również rodziny nie posiadające łemkowskich korzeni. Klimat imprezy w niewielkim amfiteatrze nad jeziorem Osiek odpowiada też licznie ściągającym Łemkom z Dolnego Śląska.
A program organizatorzy – Stowarzyszenie Miłośników Kultury Łemkowskiej w Strzelcach Krajeńskich – oferuje różnorodny. Zaprzyjaźnione zespoły amatorskie prezentują tu efekty całorocznej pracy, dzielą się radością muzykowania, Scena w Ługach to jednak także występy gwiazd - przed dwoma laty ukraińskiej formacji rockowej „Haydamaky”. Stałym bywalcem jest olsztyńska „Horpyna”, tryskająca energią grupa folkowa, grająca w klimatach „folk&roll”. 
– Chcemy pokazać młodym jak wygląda kultura z górnej półki. Nauczyć kultury scenicznej – mówi o założonym przed pięcioma laty dziecięco-młodzieżowym zespole „Lemko Tower” o. Graban. – Niech uczą się od lepszych.
Ale esencją sceny na watrze jest

prezentacja łemkowskiej kultury.

 

Niektórzy bywalcy watr twierdzą, że w ostatnich latach najwięcej jej właśnie tu, w Ługach. Podczas tegorocznej, już dwudziestej dziewiątej, watry, w dniach 17-18 lipca, wystąpiły m.in. folkowy zespół „Serencza”, „Ruczaj” z Uścia Gorlickiego i  prawdziwa dama łemkowskiej pieśni – Julia Doszna. Nawet deszcz nie był w stanie zakłócić przepełnionego liryzmem recitalu wybitnej pieśniarki. Publiczność z wielkim skupieniem słuchała mistrzowsko wykonanych pieśni ludowych oraz do słów poety Łemka Bohdana Ihora Antonycza
Być może dziś nie byłoby Stowarzyszenia Miłośników Kultury Łemkowskiej w Strzelcach Krajeńskich, gdyby nie zabytkowa wieża ciśnień z początku ubiegłego stulecia. Stała bezużytecznie na końcu miasta, przy wyjeździe w kierunku Gorzowa Wielkopolskiego. Pierwsze Stowarzyszenie Miłośników Kultury Łemkowskiej, związane z zespołem estradowym „Chwylyna”, założono w Ługach w 1992 roku. Kiedy zespół zaniechał występów, Stowarzyszeniu pozostało organizowanie watry.
Pod koniec 2003 roku pojawiła się szansa na siedzibę i miejsce prezentacji nowych dokonań kultury łemkowskiej. Reaktywowano Stowarzyszenie, które podjęło starania o opuszczony obiekt. Dopiero w czerwcu tego roku dawna wieża ciśnień, nazwana „Lemko Tower”, formalnie została mu przekazana  na własność przez władze miejskie. Funkcjonowanie na zasadzie wieczystego użytkowania uniemożliwiało ubieganie się o środki finansowe na remonty. Jako pełnoprawny właściciel posesji przy Wodociągowej 1a Stowarzyszenie zamierza ogrodzić obiekt i wykonać dużą podświetlaną tablicę z napisem „Lemko Tower”.
W ciągu pięciu lat na niewielkiej powierzchni – sto metrów kwadratowych – dwóch wyremontowanych  poziomów  znalazło siedzibę wydawnictwo i zespół.  „Opowieści z Ługów i okolic” (2003r.) oraz „Opowieści z Brzozy i okolic” (2004r.), wspomnienia i refleksje dziadków, rodziców i dzieci, opatrzone starymi fotografiami, wydane jako plon  młodzieżowych warsztatów dziennikarskich, zintegrowały społeczność. Najmłodszych nauczyły lokalnego patriotyzmu, szacunku dla własnej historii i kultury.
Inny udany projekt to „Korzenny dom” – tak jeden z podopiecznych o. Artura nazwał Łemkowynę, ojczyznę dziadków. Pozyskano fundusze i dzieci mogły ją odwiedzić, niektóre po raz pierwszy. Spotkania z twórcami kultury, zwiedzanie cerkwi, kontakt z żywym językiem uświadomiły młodym ludziom bogactwo ich dziedzictwa kulturowego.
Dziecięco-młodzieżowy zespół „Lemko Tower” jest obecnie wizytówką powiatu. Na swe piąte urodziny nagrał czwartą płytę. Wcześniejsze „Kolady” (2005 r.), „Zapach wiosennego wiatru” (2006 r.) i z 2007 r. „Lemko Tower live” zostały dobrze przyjęte.
„Śpiwanoczky” to w połowie efekt pracy Oleha Smohleja, który ukształtował zespół, oraz Lesi Szulc, pracującej z młodymi od roku. Dzięki instruktorce z Goleniowa, rodowitej lwowiance, wyraźnie dopracowano stronę wokalną, co słychać na płycie. Jedenaście ludowych piosenek łemkowskich, ukraińskich i jedna polska brzmi ciekawie w folkowych aranżacjach. Obecnie grupa skupia jedenastu  uczniów.  – Większość stanowią dzieci z rodzin łemkowskich, mieszanych, a jedno nie ma łemkowskich korzeni – mówi o. Artur Graban, opiekun zespołu. W sumie przez zespół przewinęło się trzydziestu młodych ludzi. Studentom, byłym członkom zespołu, zostało zamiłowanie do łemkowskiej kultury. Przez pięć lat Lemko Tower dał ponad sto koncertów. Nie byłoby muzykowania na łemkowską nutę, gdyby nie dwa razy w roku warsztaty na Łemkowszczyźnie. Młodzi artyści mają na koncie występy na festiwalu kultury ukraińskiej w Sopocie w 2008 roku. 
Lemko Tower służy nie tylko młodym jako  miejsce spotkań i prób zespołu, ale i parafianom z cerkwi św. Michała w Brzozie. Wygodne to dla odległej o trzy kilometry parafii, której wierni (ponad sześćdziesiąt rodzin), w odróżnieniu od Ługów,  mieszkają w rozproszeniu, nieraz kilkadziesiąt kilometrów od stolicy powiatu. Tu organizują Szczedryj Weczer, a przede wszystkim kiermesz na św. Michała.
Powstałe w 1952 roku parafie prawosławne w Ługach i Brzozie pozwoliły wiernym zachować tożsamość narodową i religijną. Zachować kulturę i język. – Gorzej jest w młodym pokoleniu z mówieniem na co dzień. Niektórzy rozumieją, ale mają barierę, by mówić po łemkowsku – mówi o. Graban. – Nadzieją jest kilkunastoosobowy chór w cerkwi w Brzozie, prowadzony przez Oleha Smohleja, do którego przychodzą młodzi. Poznają cerkiewną tradycję.
Od dziesięciu lat plebania mieści się na terenie byłego obozu jenieckiego Woldenberg, w oddalonym o dwa kilometry od Ługów Dobiegniewie. Już kilka lat temu o. Graban nosił się z zamiarem wybudowania plebanii nieopodal cerkwi,

by być bliżej parafian.

 

Parafia w Ługach liczy dwadzieścia rodzin. Najprawdopodobniej do końca roku projekt się ziści. Od maja pięćdziesiąt metrów od cerkwi majstrowie z Wołowca budują dom z drewnianych bali. W stylu mazurskim, bo taki lepiej wpisuje się w miejscowy krajobraz, ale z drewna sprowadzonego z tartaku w Śnietnicy. – Aż trudno uwierzyć, że  drewno z naszych niegdyś lasów znów nam służy – cieszą się starsi parafianie z Brzozy, urodzeni w Śnietnicy.
W ubiegłym roku ukończono, dzięki funduszom parafialnym, okazały ikonostas w cerkwi w Brzozie. Przez trzy lata Joanna i Jarosław Jakimczukowie, absolwenci Studium Ikonograficznego w Bielsku Podlaskim, dopisywali kolejne ikony. W sumie pięćdziesiąt jeden.
– Jest to największy tego typu ikonostas w zachodniej Polsce – mówi proboszcz. W rzędzie ikon świątecznych umieszczono aż siedemnaście ikon. Ikona św. Maksyma Gorlickiego przy diakońskich wrotach, kiedy powstawała, była największa.
Po lewej stronie przed ikonostasem umieszczono napisaną przez Mirosława Trochanowskiego Jaworską Ikonę Matki Bożej.
Siostry Helena MichalczykAnna Dzwończyk z parafii w Brzozie od lat jeździły na św.św. Piotra i Pawła na Świętą Górę Jawor. Wolą  Bogarodzicy, która ukazała się tam w 1925 roku Firyi Demiańczyk z Wysowej, było wybudowanie kaplicy i napisanie ikony. Mijały lata i kanonicznej  ikony nie było.W wybudowanej w 1929 roku kaplicy umieszczono namalowany około 1930 roku przez nauczyciela z Wysowej Stefana Batiuka, według wskazówek Firyi, obraz ukoronowanej madonny z dzieciątkiem w błękitnych szatach na tle Góry Jawor.
Siostry postanowiły zamówić ikonę w pracowni im. św. Maksyma Gorlickiego  w Bielance. Pierwszą ofiarowały cerkwi w Brzozie. Wierzchniej szacie Dzieciątka ikonopisiec nadał łososiową barwę. Drugą, gdzie Bogarodzicę i Dzieciątko przedstawiono tylko w błękitnych szatach, poświęcono przed rokiem na Świętej Górze Jawor. 
Z własnych środków parafia wymieniła część ołtarzową cerkwi. Następne zadania to wykonanie elewacji XIV-wiecznej świątyni, a wewnątrz wymiana posadzki. Stojąca na wzniesieniu, pięknie podświetlona, cerkiew Zaśnięcia Bogarodzicy w Ługach została wyremontowana kilka lat temu.
– Sądzę, że w ciągu trzech lat wymienimy ikonostas. Projekt nowego jest przygotowany – mówi o. Graban. Obecnie, dzięki funduszom gminnym, wymienia się stolarkę. Konserwacji wymagają też witraże, ale na razie priorytetem jest, budowana z funduszy wiernych obydwu parafii, plebania. 

Anna Rydzanicz
fot. autorka i Lemko Tower