Cerkiew pod Szubienicą

„Cudze chwalicie swego nie znacie” – te słowa poety Stanisława Jachowicza weszły na stałe do kanonu powiedzeń i cytowane są często przez miłośników polskich krajobrazów oraz rodzimej kultury. Podążając niedawno szlakiem łemkowskiej architektury, przekonałam się po raz kolejny, jak piękny jest nasz kraj.


Podczas pobytu w Krynicy (od kilku lat – Krynicy Zdroju) i jej okolicach miałam możliwość obcowania z niezwykłej urody perełkami architektury łemkowskiej. Mam na myśli głównie drewniane obiekty sakralne obrządku wschodniego, stanowiące unikatowy szlak architektury drewnianej w tym regionie kraju. Wszystkie obiekty na szlaku są oznakowane, a drogę do nich wskazują liczne drogowskazy. Wystarczy więc odrobina dobrej woli, aby idąc za wskazówkami, dotrzeć do tych miejsc,
a po dotarciu mieć możliwość choć przez chwilę obcowania ze wspaniałą architekturą, która tworzy doskonałą symbiozę z otaczającym ją malowniczym krajobrazem. Mój szlak turystyczny wiódł z Krynicy poprzez Tylicz, Andrzejówkę, Jastrzębik, Milik, Szczawnik, Powroźnik, Złockie aż po Żegiestow. Wszystkie te miejscowości położone są w malowniczych obszarach górskich na wschód od Doliny Popradu. Jedzie się do nich krętymi drogami pośród wspaniałych lasów z rozmaitym, często unikatowym, drzewostanem. Dzięki pofałdowanemu ukształtowaniu terenu już z oddali można było ujrzeć błyszczące w blasku słońca kopuły zwieńczające drewniane sklepienia cerkwi. Większość świątyń w tych rejonach jest właśnie drewniana, co jeszcze bardziej dodaje im uroku.

Dzieje drewnianych cerkiewek

Budownictwo drewniane na ziemiach polskich sięga odległych czasów, kiedy to kształtowały się pierwsze formy osadnictwa. Drewno było podstawowym budulcem zarówno budynków mieszkalnych, jak i sakralnych. Naturalną koleją rzeczy było odkrywanie i stosowanie nowych materiałów budowlanych, jednakże polska wieś pozostała przez długi jeszcze czas ostoją drewnianego budownictwa, na której szczególną pozycję w architekturze zajmowało budownictwo sakralne. Łemkowie wznosili swe świątynie z bali drewnianych – z jodły, sosny, świerku, a także z modrzewia. Był to bowiem najłatwiejszy budulec zarówno ze względu na powszechny dostęp, jak i na łatwość obróbki przy użyciu prostych narzędzi, co też nie było bez znaczenia, bowiem większość cerkwi budowali zwykli wiejscy cieśle. Aż po drugą połowę XIX wieku cała cerkiew budowana była z drewna w tym również połacie dachów. Wszelkie zadaszenia, zręby cerkwi i wieży poobijano gontem. Później gontowe pokrycie dachów zastępowała coraz częściej blacha, dzięki czemu w słoneczne dni wieże cerkwi złocą się wśród najrozmaitszych barw lasów.

Wspomniałam o malowniczym położeniu łemkowskich świątyń. Nie było ono przypadkowe. Budowane w górach cerkwie były bardzo harmonijnie połączone z otaczającym je krajobrazem. Stawiano je, wykorzystując naturalne ukształtowanie terenu, umieszczając najczęściej na niewielkich wzniesieniach dla podtrzymania tradycji i wiary, że Dom Boży powinien stać wyżej niż domy mieszkańców. Teren cerkwi wraz z przyległym do niego cmentarzem ogrodzony był najczęściej kamiennym murkiem, często krytym gontowym daszkiem, bądź ogrodzeniem z bali drewnianych. Na teren cerkwi wchodziło się przez drewnianą lub kamienną bramę. Często przy cerkwiach można spotkać kamienne krzyże – są to miejsca pochówku księży bądź członków ich rodzin.

Charakterystycznym elementem cerkwi są krzyże wieńczące dachy. Wykonane są one z trzech równolegle ułożonych żelaznych prętów, przy czym ich szczególną cechą jest zwielokrotnienie motywu krzyża poprzez umieszczenie na końcach ramion kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu małych krzyżyków. Konia z rzędem temu, kto znajdzie dwa identyczne egzemplarze.

Łemkowskie świątynie

Najstarsze z istniejących dziś cerkwi łemkowskich pochodzą z XVII wieku, m.in. w Powroźniku oraz Owczarach.

Do dzisiaj zachowało się ok. 70 cerkwi łemkowskich, co stanowi prawie połowę ich pierwotnej ilości (z tego 22 służą wiernym prawosławnym bądź greckokatolickim, pozostałe to kościoły rzymskokatolickie). Przed II wojną światową na terenie Łemkowszczyzny istniało 150 cerkwi greckokatolickich. Jednakże po masowych wysiedleniach cerkwie rozbierano z przeznaczeniem na budulec i opał.

Cerkwie te są trójdzielne, gdyż zgodnie z kanonem architektury cerkiewnej świątynie miały być przypomnieniem porządku wszechświata, w którym jest miejsce dla Boga – prezbiterium, dla ludzi, którzy do niego dążą – nawa, oraz miejsce dla błądzących, grzesznych i kobiet „nieczystych”, czyli babiniec.

Charakterystyczną cechą cerkwi łemkowskich jest ich konstrukcja zrębowa (układano na sobie długie i masywne bale drewniane, łączone w narożach za pomocą specjalnych nacięć). Bale drewniane, z których budowano cerkiew, musiały być odpowiedniej długości oraz grubości. Poszczególne bale były okorowane i miały kształt półokrąglaków.

Elementem nierozłącznym, wyróżniającym cerkwie łemkowskie jest wieża, która dominuje nad całą bryłą. Wieże-dzwonnice na całym obszarze Łemkowszczyzny są czworoboczne, wzniesione w konstrukcji słupowo-ramowej. Wieże są posadowione bądź na słupach opartych bezpośrednio na gruncie, bądź oparte są na zrębowej konstrukcji babińca. Pierwotnie do cerkwi prowadziło jedno wejście od strony zachodniej, pozostałe wejścia są efektem późniejszych konstrukcji oraz remontów. Ciekawą cechą najstarszych drewnianych cerkwi łemkowskich jest umieszczenie otworów okiennych w ścianach nawy i prezbiterium tylko od strony południowej.
Cerkiew budowano na ogół kilkadziesiąt lat po założeniu miejscowości, gdy liczba mieszkańców wystarczała do utrzymania obiektu i duchownego. Do końca XVII wieku większość wsi łemkowskich miała już swoje cerkwie.

Łemkowie

Łemkowie to pochodzący z okolic Kijowa Rusini, którzy osiedlili się na dzisiejszym pograniczu polsko-słowackim (od wschodu teren ograniczony był rzekami Osława i Laborec, natomiast od zachodu – rzeką Poprad). Jest to – dziś nieliczna już – grupa etniczna wyznania greckokatolickiego lub prawosławnego, trudniąca się przede wszystkim pasterstwem. Cechą charakterystyczną tej ludności, było silne poczucie odrębności, tradycji i obyczajów, a przede wszystkim zachowanie własnego języka.

Do początku XIX wieku Łemkowszczyzna była wyłącznie greckokatolicka – znaczy to, że Łemkowie uznawali zwierzchność papieża, ale modlili się w obrządku wschodnim. Grekokatolicy uznają wszystkie dogmaty Kościoła rzymskokatolickiego. Natomiast prawosławni uznają nauki tylko pierwszych siedmiu soborów powszechnych, które miały miejsce przed schizmą, a więc przed 1054 rokiem (nie uznają dogmatów ustalonych na kolejnych soborach, a więc m.in.: dogmatu o Niepokalanym Poczęciu i Wniebowzięciu Matki Bożej czy rzymsko-katolickiej nauki o czyśćcu).

Według spisu powszechnego z 2002 roku w Polsce żyje ok. 6 tysięcy Łemków, choć oni sami szacują swoją liczbę na ok. 60 tysięcy. Sami Łemkowie nazywali siebie Rusnakami, a według Wikipedii, nazwa „Łemko” pojawiła się dopiero w początkach XIX wieku i pochodzi od charakterystycznego dla języka tej grupy słowa „łem”, czyli „tylko”. W gwarach łemkowskich, które są podobne do języka ukraińskiego, można znaleźć wiele słów pochodzenia wołoskiego, które do dziś występują w języku rumuńskim, ale też można usłyszeć wiele wpływów polskich, słowackich, a nawet węgierskich.
Po II wojnie światowej, Łemkowie oskarżeni zostali przez władze PRL o sprzyjanie oddziałom UPA i w wyniku akcji „Wisła” przesiedleni siłą na tereny Ziem Odzyskanych (ok. 40 proc. ludności). Dziś w Beskidzie Niskim można odnaleźć tabliczki „Wypędzonym z Łemkowszczyzny”, upamiętniające wydarzenia z 1947 roku. Poza Polską (woj. małopolskie i podkarpackie) Łemkowie zamieszkują obecnie w kilku miejscowościach na Słowacji i w kilku rejonach na Ukrainie.

Najbardziej znani Łemkowie to Andy Warhol, syn łemkowskich emigrantów ze Słowacji (nazwisko rodowe Wachola), malarz Epifaniusz Drowniak, znany bardziej jako Nikifor Krynicki, oraz piszący w języku łemkowskim poeta Petro Murianka. Innym przedstawicielem literatury łemkowskiej jest Władysław Graban, autor wiersza o Nikiforze Krynickim.

Szlakiem łemkowskiej architektury

Pierwszym punktem mojej wycieczki był Tylicz oddalony zaledwie 8 km od Krynicy Zdroju. Historia tego miasta sięga 1363 r., kiedy to na miejscu dawnej osady Ornawa król Kazimierz Wielki zakłada nową miejscowość na prawach magdeburskich – Miastko, nadając mu prawa miejskie. W 1391 roku król Władysław Jagiełło nadaje Miastko i okoliczne ziemie biskupom krakowskim i włącza do starostwa muszyńskiego. Miastko pozostaje we władaniu biskupów krakowskich w latach 1391-1781.
W 1612 roku mieszczanie zmieniają nazwę Miastka na Tylicz od nazwiska biskupa krakowskiego Piotra Tylickiego, wtedy też Tylicz otrzymuje własny herb. W XVII i XVIII wieku Tylicz jest znaczącym miastem, ośrodkiem handlowym i przemysłu drzewnego. Prawa miejskie Tylicz traci w 1935 roku.

W 1970 roku zyskuje status wsi wczasowo-wypoczynkowej. Jest on jedną z bardziej popularnych miejscowości turystycznych. Jest tu dobry dojazd, wspaniałe okolice, cisza i czyste powietrze. Nic nie zakłóca turystom spokoju, nawet widok wzgórza zwanego „Szubienicą” – miejsca dawnych sądów i wykonywania wyroków. Miejscową atrakcją architektoniczną jest cerkiew parafialna pod wezwaniem Świętych Kosmy i Damiana – patronów farmaceutów i lekarzy – pochodząca z połowy XVIII w. Jest to znana nam z wcześniejszych opisów cerkiew trójdzielna, konstrukcji zrębowej, pobita i pokryta gontami. Z szeroką wieżą o pochyłych ścianach. Wieńczy ją zdwojony hełm baniasty ze ślepą latarnią i kopułką. W dachach niskie wieżyczki z baniastymi hełmami. Położona na niewielkim wzniesieniu wygląda urokliwie wśród starych drzew. Po wejściu na jego szczyt możemy podziwiać rozciągającą się wokół wspaniałą okolicę. Dziś w cerkwi tej odprawiane są nabożeństwa rzymskokatolickie.

Z Tylicza tylko kilka kilometrów do Powroźnika – niewielkiej miejscowości znajdującej się w połowie drogi między Krynicą Zdrojem a Muszyną. Trafiam tu do cerkwi św. Jakuba Młodszego Apostoła, z 1604 roku. Jest to moim zadaniem najładniejsza cerkiew ze wszystkich jakie zwiedziłam w tych rejonach. Otoczona kamiennym murkiem ze spadzistym drewnianym pokryciem. Wejście na teren cerkwi (dziś kościoła katolickiego) strzegą drewniane figurki umieszczone w niszach muru. Cerkiew wybudowana została wyjątkowo na równym terenie otoczona starymi urokliwymi drzewami.

Dalej warto pojechać do Jarzębika i zwiedzić cerkiew greckokatolicką św. Łukasza Ewangelisty, z I połowy XlX wieku – trójnawowej o konstrukcji zrębowej.

W pobliżu kościoła znajduje się drewniana dzwonnica-bramka z początku XX w. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż cerkiew ta jest zamieszkana. Mieszkańcami zaś są wyjątkowe stworzenia, a mianowicie jeden z najrzadszych gatunków nietoperzy – podkowiec mały. Jest to gatunek objęty ochroną ścisłą, umieszczony w Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt jako zagrożony wymarciem.

Kolejny postój można zrobić w miejscowości Złockie, gdzie według legendy wydobywano złoto. Jest tam cerkiew modrzewiowa, rzadziej spotykana w tych rejonach (1867-1872). Wzniesiona przez budowniczego Kondracza (tak dokładne podanie nazwiska budowniczego jest rzadkością, bowiem zazwyczaj trudno jest ustalić, kto nim był, często są też trudności w dokładnym ustaleniu daty powstania cerkwi). Jest to wyjątkowa cerkiew ze względu na swoje położenie na wzgórzu z dala od zabudowań, co niewątpliwie dodaje jej uroku. Jest to cerkiew greckokatolicka, p.w. św. Demetriusza, Rycerza i Męczennika, z II połowy XIX wieku. Przed cerkwią znajduje się drewniana dzwonnica. Polichromia w prezbiterium pochodzi z 1876 roku. Plafon Wniebowstąpienie namalowany najprawdopodobniej przez J. Bogdańskiego, ucznia Jana Matejki. Cerkiew otoczona jest pozostałościami rozpadającego się kamiennego murku, za którym jest niewielki cmentarz. Są na nim stare grobowce; nazwiska zmarłych pisane są cyrylicą.

Kolejny przystanek na naszym szlaku to Szczawnik, położony zaledwie o rzut kamieniem od poprzedniej miejscowości. Znajduje się tu cerkiew p.w. św. Demetriusza, z I połowy XIX wieku. Położona jest ona niemalże w środku wsi przy głównej drodze w sąsiedztwie domków mieszkalnych. Wejście do świątyni prowadzi wzdłuż sosnowej alejki. Tak jak poprzednie cerkwie jest ona trójdzielna o konstrukcji zrębowej. Wieńczy ją hełm baniasty z pozorną latarnią. Na dachach baniaste wieżyczki z pozornymi latarniami, dzwon cerkiewny z 1707 roku.
Otoczona jest kamiennym murem, a właściwie murkiem, gdyż jest on zaledwie metrowej wysokości.
Dalej szlak prowadzi do wioski Milik, znajdującej się kilka kilometrów od Muszyny. Tutejsza cerkiew znajduje się niedaleko drogi na wzgórzu, z którego można podziwiać całą okolicę. Prowadzi do niej mostek nad rwącym, aczkolwiek malutkim potokiem, o tej samej co wioska nazwie. Jest to kolejna cerkiew pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana, z I połowy XlX wieku – obecnie kościół rzymskokatolicki. Wzniesiona w typie zachodniołemkowskiego budownictwa cerkiewnego, na miejscu poprzedniej świątyni zniszczonej przez powódź.

Jedziemy do Andrzejówki, gdzie największą atrakcją jest cerkiew pw. Zaśnięcia Bogarodzicy, z II połowy XlX wieku (obecnie również kościół rzymskokatolicki). Cerkiew trójdzielna, konstrukcji zrębowej, pobita gontami i pokryta blachą. Wzniesiona w typie zachodniołemkowskiego budownictwa cerkiewnego. Uskokowo łamany dach nad nawą i namiotowy nad prezbiterium, zwieńczone wieżyczkami cebulastymi ze ślepymi latarniami. W wieży zawieszony jest dzwon „Antoni” z 1691 roku. Niestety, jak większość cerkwi jest ona w tygodniu zamknięta, nie można więc na co dzień podziwiać jej wnętrza z bogatym późnobarokowym ikonostasem.
Ostatnią miejscowością na moim jednodniowym szlaku był Żegiestów – miejscowość uzdrowiskowa od 1847 roku. Bawili tu m.in. Michał Bałucki i Józef Ignacy Kraszewski. Podczas okupacji leczyli się tu oficerowie niemieccy, a obok prowadzono akcję przerzutową na Węgry. Dawna cerkiew unicka (1917-1925) na planie krzyża greckiego, dziś kościół, muzeum sprzętu łemkowskiego z XIX-XX wieku.

Z Żegiestowa z żalem kieruję się w podróż powrotną do Krynicy, która również prowadzi malowniczym krętym szlakiem, wśród licznych wzniesień i pagórków. Zapada zmrok...

 

Elżbieta Łacina

"Bez Recepty" nr 4, 2008