Ekumeniczny cmentarz

   "W dowód pamięci wszystkim zmarłym, którzy znaleźli tutaj ostatnie miejsce spoczynku"- na czarnej marmurowej tablicy widnieje napis w wersji niemiecko - polskiej.

Na cmentarzu w Zimnej Wodzie fot. Grzegorz Spała

„Tutaj" to cmentarz parafialny przy cerkwi Zaśnięcia Matki Bożej w Zimnej Wodzie koło Lubina. Założony w końcu XIV wieku był cmentarzem katolickim, od 1718 protestanckim, a po wojnie prawosławnym. Dzisiaj obok starych, słabo zachowanych żeliwnych nagrobków i granitowych z gotyckimi napisami, stoją groby Łemków z napisami cyrylickimi.
    Ernst Günther Matthes był ostatnim właścicielem miejscowego pałacu, folwarku i gorzelni. Urodził się w 1924, jego młodość przypadła na czas wojny. Jako żołnierz Wehrmachtu trafił do niewoli rosyjskiej, przez co półtora roku spędził aż w Armenii.
    Kiedy skończyła się wojna, nabyte w 1932 roku dobra w Kaltwasser nie należały już do niego. Osiedlił się w Hesji, w okolicach Kassel. Nie otrzymał żadnej rekompensaty za pozostawione na wschodzie dobra. Zaczynał od zera.
   Wasyl Kicieliński jest równolatkiem ostatniego właściciela folwarku. W Zimnej Wodzie zamieszkał w czerwcu 1947 roku. Wspomina, że wówczas jeszcze we wsi mieszkały trzy rodziny niemieckie, ale wyjechały w 1948 roku.Tuż po wojnie we wsi zamieszkali Polacy, a później w pozostawionych domostwach Łemkowie, dawni mieszkańcy Bartnego i Regietowa. Starszy Łemko od kilkunastu lat mieszka w sąsiedztwie cerkwi i cmentarza.
   - Pierwszy prawosławny pogrzeb odbył się jeszcze w 1947 roku, tuż po przyjeździe - mówi Wasyl Kicieliński. - Niemcy od strony wschodniej kościoła grzebali dzieci, zaś po zachodniej dorosłych. Pamięta jeszcze małe nagrobki z figurkami aniołków. Dziś po figurkach nie ma śladu, gdzieniegdzie widoczne są małe tablice. Łemkowie swoich zmarłych chowali tylko od strony zachodniej, jednak cmentarz był przepełniony.
   Podczas kopania mogił nieraz natrafiano na ludzkie kości, o czym dowiedział się Sanepid i decyzją administracyjną cmentarz w latach sześćdziesiątych zamknięto. Zmarłych zaczęto chować na nowym cmentarzu za wsią.
   W latach 90. w Zimnej Wodzie pojawił się Ernst Günther Matthes. W Niemczech wybrał karierę wojskową i jako oficer odszedł na emeryturę. Żył tam raczej skromnie.
   Matthes nawiązał znajomość z jednym z mieszkańców wsi, zainteresował się stanem cmentarza. W trosce o porządek podarował parafii kosiarkę do trawy. Zaczął przyjeżdżać do Zimnej Wody.
   Z inicjatywy Matthesa w połowie lat 90. zorganizowano wakacyjny obóz dla niemieckiej młodzieży, która w ramach poznawania kultury przodków robiła porządki na miejscowym cmentarzu w czynie społecznym. Młodzież niemiecka gościła na Łemkowskiej Watrze w Michałowie.
   Wasyl Kicieliński obserwuje po sąsiedzku przez płot, co dzieje się na cmentarzu. Widuje rodziny niemieckie przyjeżdżające na groby swoich bliskich, często są to ludzie młodzi.
   Ernst Günther Matthes zmarł trzy lata temu. Jego życzeniem było wystawienie pomnika upamiętniającego wszystkich zmarłych, pochowanych na tym cmentarzu - katolików, protestantów i prawosławnych. Ślązaków, Niemców i Łemków.

Anna Rydzanicz

fot. Grzegorz Spała

Przegląd Prawosławny nr 5 (maj 2003)


Przegląd Prawosławny