Po polsku i po łemkowsku

Ponad rok trwały zmagania o możliwość pisania w języku łemkowskim na przydrożnych tablicach nazw miejscowości na Łemkowszczyźnie. Pierwsza tablica pojawiła się 2 lipca 2008 roku w Bielance w gminie Gorlice

W lutym 2008 roku, na zeb-raniu społeczności Bielanki zaledwie jednym głosem przegłosowano wniosek o dwujęzyczne nazwy na tablicach, wystosowany do władz gminy przez Łemkowską Organizację Młodzieżową „Czuha”. Inicjatywa młodych podzieliła wieś, w której blisko 60 proc. to Łemkowie. Sąsiad Polak nie rozmawiał z sąsiadem Łemkiem, a w rodzinach polsko-łemkowskich nie było jednomyślności, chociaż w tej samej świątyni, z cyrylickimi napisami na polichromiach, modlą się prawosławni, grekokatolicy i rzymscy katolicy. – W cerkwi te litery nie przeszkadzają, a na tablicach będą razić – mówili rozgoryczeni Łemkowie.
Mimo apelu, wystosowanego do wójta gminy Gorlice przez przeciwników, pisanej cyrylicą, historycznej nazwy Bielanki – „Bilianka” – oraz ich osobistych wystąpień na sesji rady gminy w kwietniu 2008 roku, projekt przeszedł (10 radnych głosowało za, czterech przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu).
Ponad rok trwały formalności związane z zamontowaniem dwujęzycznych tablic. W grudniu 2008 roku minister spraw wewnętrznych i administracji Grzegorz Schetyna wpisał Bielankę do rejestru gmin, gdzie oficjalnie używane są nazwy w językach mniejszości narodowych i etnicznych. Zamontowanie tablic w Bielance opóźniało się ze względu na źle wypełnione wnioski. Władze gminy jeszcze w kwietniu, rok po głosowaniu, nie czekając na pieniądze z ministerstwa, na własny koszt (ponad trzy tysiące złotych) zamówiły sześć tablic. Pojawiły się głosy, że te łemkowskie są większe od polskich. Dwie ktoś nocą odkręcił. Wójt powiadomił policję.
Teraz sytuacja zdaje się wracać do normy. – Ludzie się przyzwyczają, bo w końcu to zwykła rzecz w cywilizowanym świecie – stwierdza Julian Necio, sołtys Bielanki.
Na liście „Czuhy” znalazło się czternaście wsi, położonych w czterech gminach – Gorlice, Uście Gorlickie, Sękowa i Ropa. Przykład Bielanki na pewno zasiał niepewność wśród mieszkańców pozostałych. W Bartnem, gdzie w latach 1986-89 obywały się łemkowskie watry, i Bodakach w gminie Sękowa, ku zaskoczeniu wielu projekt młodych odrzucono. Mieszkańcy uważają, że propozycja powinna wyjść od nich samych.
Społeczne konsultacje w ośmiu na dziewięć wsi w gminie Uście Gorlickie dały wynik pozytywny. 28 lipca 2009 roku dwujęzyczne nazwy przegłosowano na sesji Rady Gminy Uście Gorlickie. Zatem także Zdynia, Konieczna, Gładyszów, Regietów, Blechnarka, Ropki, Kunkowa i Nowica będą miały tablice po polsku i po łemkowsku. Ale nie Hańczowa, rodzinna wieś wójta Dymitra Rydzanicza. Na zebraniu, na które zwykle przychodzi kilkanaście osób, tym razem pojawiło się ponad sto. Za głosowało jedynie 28. – Każdy ma prawo głosować, jak uważa. Skoro podjęli taką decyzję, ja to szanuję – mówi wójt Rydzanicz. – Nie spodziewam się też z tytułu dwujęzycznych tablic nadzwyczajnych korzyści. Zyskają na pewno prowadzący gospodarstwa agroturystyczne i badacze łemkowskiej kultury. Według wójta wielojęzycznej i wielowyznaniowej gminy wszelkie uprzedzenia biorą się po prostu z niewiedzy.
Otwarta pozostaje kwestia wniosków w Bartnem i Bodakach. Otwarte są też władze gminy Sękowa, gdzie Łemkowie stanowią zaledwie osiem procent mieszkańców. – Osobiście jestem za tym, aby takie tablice pojawiły się w naszej gminie. Byłam na Kaszubach, gdzie stoją od dawna – mówi Małgorzata Małuch, wójt gminy Sękowa. – Inność tylko wzbogaca region, dodaje mu atrakcyjności.

 

Anna Rydzanicz

Sami o Sobie


fot. Helena Nahacz
fot. Helena Nahacz